Nie pisałem trochę. Tymczasem nic specjalnie się przez ostatnie tygodnie u mnie nie zmieniło. No, może poza tym, że już nie biorę antybiotyku. Migdały już nie są takie ZAPALONE, ale stany podgorączkowe ciągle miewam. Laryngolog skierowała mnie na badania krwi. Poza tym, że mi słabo było podczas badania, to... na razie nic nie wiem. Wyniki w poniedziałek (ekhm, mocz też oddałem do analizy). I prześwietlenie płuc sobie zrobiłem. A co! A wyniki już tego w przyszłym tygodniu. Nie mogę się normalnie doczekać...
PS. Zmieniając temat: natknąłem się na dyskusję dotyczącą PCV, PCW a PVC (dla miłośników niuansów języka polskiego).
Odebrałem wyniki wymazu gardła w zeszłym tygodniu. Rzecz jasne mam domownika. Staphylococcus aureus. Gronkowiec złocisty. Sam nie wiem co o tym myśleć. Podobno spora część populacji go ma i nic się nie dzieje, a z drugiej strony – podobny może być źródłem zakażeń i kto wie czego jeszcze. Następnego dnia poczłapałem się do lekarza, ale niewiele to chyba dało. Dostałem za to drugą dawkę antybiotyku (hip, hip!).
skomentuj (0)
Tak sobie myślę o wycinaniu migdałów. Całe (dwudziestoparoletnie) życie się przed tym broniłem. Myślałem, że jakoś z tego wyrosnę. Poza tym nasłuchałem się różnych opowieści. Niektórym wycięcie migdałów niesamowicie poprawiło zdrowie… innym za to wręcz odwrotnie. Dziwne. Dziwne.
No i sam zabieg. Raczej to do przyjemności nie będzie należeć. Sam zabieg i… po zabiegu.
No i trzecia sprawa – wyciąć zawsze można. Wsadzić sobie z powrotem już nie. Potrzebne, czy nie potrzebne są te migdały. Obawiam się, że są potrzebne. Tylko, że moje może już nie do wyleczenia. A takie zainfekowane są zapewne rozsiewnikiem paskudztw po całym organizmie.
Laryngolog kazała mi się „oswajać” z myślą o wycięciu… Oswajać. Łatwo powiedzieć kiedy myśli są drapieżne i nie chcą się poddać tresurze ;)
Jestem ciekaw czy podczas brania antybiotyku można pić alkohol? Kiedyś byłem święcie przekonany, że nie. Ale od czasu kiedy czytam ulotki zauważam, że zdecydowana większość antybiotyków nie zawiera żadnych zastrzeżeń co do picia. Hm, ciekawe.
No nic, wydaję mi się, że tak czy tak powinienem bardziej uważać na to, żeby wzmocnić organizm skoro mam migdały w takim kiepskim stanie, a nie jeszcze się podtruwać etanolem. Ale może ktoś wie jak to naprawdę jest z tymi antybiotykami i alkoholem?
No. I po strachu.
Pani laryngolog to całkiem sympatyczna i starsza pani. Ale straszy. Znaczy się znowu nagabywała mnie do wycięcia migdałów. Mam z nimi problemy dłuższy czas (czyt. paręnaście lat). Ale podobnie jak wiele innych zabiegów medycznych – przeraża mnie to. No nic. Pomyślimy zobaczymy.
Poza tym dostałem prikaz płukania gardła roztworem wody utlenionej i jakieś psikadło do udrażniania nosa (o zgrozo! Jak kupiłem w aptece wyczytałem że to homeopatyczne jest). No i rzecz jasna sześciodniowy antybiotyk. I Lacidofil.
Jeszcze mi wymaz z gardła pobrała. Nie cierpię tego, mam straszny odruch wymiotny. Zaniosłem do laboratorium (swoją drogą, zastanawiam się na jakiej pożywcze trzyma się takie pobrane bakterie). Za dwa dni ma być wynik.
Zawsze bałem się lekarzy. Jak to się nazywa? Hipochondria? Syndrom białego fartucha? Po prostu mnie to przeraża.
Wolę przechorować, podleczyć się i spróbować się wylizać. Ostatnio jednak stwierdzam, że może to nie być najbardziej fortunne podejście do zdrowia. No nic. Żeby dodać sobie trochę odwagi będę zapisywał swoje potyczki z rodem w białych kitlach. Dzisiaj do laryngologa. Raport po powrocie wieczorem, albo jutro rano.
Tymczasem!